wszystko wokół wiruje zabiera mi ciebie wyrywa z rąk minione lata pozbaw mnie zmysłów nie chcę słyszeć jak mija czas czuć jak wszystko się zmienia nie chcę błądzić w ciemnościach chcę się zatrzymać ten jeden jedyny raz uspokoić zmysły zrozumieć piękno samotności - Emnilda Amelberga • Dwa Sławy Lyrics. "Wszystko Się Zmienia". Może to głupie co robię? Może to głupie co robię? Może to głupie co robię bo wiem, że głupi to temat. Ale jak każdy raper, muszę se powielić schemat. A więc trochę koksu, trochę kurew, trochę drinów. Że lans, że bans, z wysokim poziomem rymów. Że leje się wóda, że jestem jak Zapisz się na nasz Newsletter - BetterLetter. Wszystko zmienia się „W jednej chwili”… KONKURS. 393 16-02-2021 21-02-2021 by Redakcja Better Side. - Obudziła się? - powiedziałem zrywając się z krzesła. - Jest już z nią wszystko dobrze. Zasłabła z powodu dużego stresu. Proszę pilnować, żeby pańska dziewczyna nie denerowała się już więcej, bo to nie będzie dobre dla obojga - powiedział z uśmiechem. - Ale czemu obojga? - spytałem zdezorientowany. - Gratuluję panu. Mikołaj całe życie spędził na Śląsku. Jest dumny ze swoich rodzinnych stron, nie boi się pracy i z nadzieją patrzy w przyszłość. Połączyła ich przyjaźń i młodzieńcza fascynacja. Rozdzieliła wojna, która zmieniła wszystko. Pełna planów przyszłość w jednej chwili rozpadła się na tysiące kawałków. Wiktoria Gische po Ale dlaczego nasza planeta, zamiast stać w miejscu, nieustannie się kręci? Na czym polega ruch obrotowy Ziemi? Tak naprawdę wszystko w przestrzeni kosmicznej wiruje: planety, gwiazdy, galaktyki. Cały kosmos jest w nieustannym ruchu. Tak jest od początku istnienia Wszechświata. Czas zmienia wszystko Jarecki - Tekściory.pl – sprawdź tekst, tłumaczenie twojej ulubionej piosenki, obejrzyj teledysk. aiaQ. wszystko się zmienia Definition in the dictionary Polish Examples Wszystko się zmienia, Nathan. Wszystko się zmienia, wszystko musi się prędko dopasowywać. Literature – krzyczy Kit i nagle wszystko się zmienia. Literature Ale jedynym i najważniejszym stałym elementem w dziejach jest to, że wszystko się zmienia. 10. Literature opensubtitles2 Przypuszczała, że właśnie o to chodzi: wraz z narodzinami dziecka wszystko się zmienia. Literature Ugasiwszy pragnienie, Vanessa zapytała: – Czy nie czujecie czasem, że wszystko się zmienia, kiedy tańczycie? Literature – Wszystko się zmienia, gdy ktoś próbuje cię zabić. Literature — Jak sama powiedziałaś, Matko, wszystko się zmienia. Literature Jeśli to rozumiemy, wszystko się zmienia i nabiera nowego znaczenia, znaczenia pięknego, poczynając od znaczenia małych codziennych spraw. Na szczęście wszystko się zmienia. Literature — Wszystko się zmienia — oznajmiła Maja, wcale nie kierując tych słów do Diany; dlatego też Diana nie odpowiedziała. Literature Jesteśmy coraz starsze i wszystko się zmienia. Literature Jak szybko wszystko się zmienia. Literature Wszystko się zmienia, ale zgodnie z żelazną logiką, według idealnie racjonalnego rysunku. Literature Wszystko się zmienia na jeden tydzień w roku. Literature Jak mówiłem, mamselle, wszystko się zmienia. Literature Ale gdy tylko samolot znajdzie się w powietrzu, wszystko się zmienia. Literature Jak się dla kogoś pracuje, wszystko się zmienia, wiesz o tym. Literature Kiedy ty o nas śniłaś, tu wszystko się zmieniało: pracowaliśmy, by spełnił się nasz sen. Literature Czasami wydaje mi się, że nieomal to czuj ę. - Jak sama powiedziałaś, Matko, wszystko się zmienia. Literature Available translations Authors Nasze pomysły na temat centrum naszej planety mogą wymagać poważnej aktualizacji. Zamiast stale wirować szybciej niż Ziemia, nowe dowody sugerują, że stałe jądro wewnętrzne oscyluje – najpierw wiruje w jednym kierunku względem powierzchni znajdującej się daleko powyżej, a potem w drugim, zmieniając kierunek co sześć lat. Nie tylko wpływa to na nasze zrozumienie wewnętrznego funkcjonowania naszego rodzinnego świata, ale może również wyjaśnić tajemnicę, która od jakiegoś czasu intrygowała naukowców: 5,8-letnie wahania długości dnia na Ziemi. Nowe wyniki pokazują, że powierzchnia Ziemi przesuwa się względem jej wewnętrznego jądra. Jednak nasze ostatnie obserwacje pokazują, że jądro wewnętrzne obracało się nieco wolniej w latach 1969-71, a następnie przesunęło się w drugą stronę w latach 1971-74. Zauważamy również, że długość dnia rosła i skracała się, jak można się było spodziewać. Zbieg okoliczności tych dwóch obserwacji sprawia, że ​​najbardziej prawdopodobną interpretacją jest oscylacja. Chociaż nasze zrozumienie jądra Ziemi znacznie się poszerzyło w ostatnich dziesięcioleciach, wciąż jest wiele rzeczy, o których nie wiemy. Nie możemy po prostu tam iść i popatrzeć; wszystko, co wiemy, otrzymaliśmy z obserwacji pośrednich, takich jak rozchodzące się i przechodzące przez całą planetę fale sejsmiczne. Ale to wciąż bardzo skuteczne narzędzie. Naukowcy ustalili, że wewnętrzne jądro Ziemi to prawdopodobnie gorąca, gęsta kula litego żelaza o średnicy około 2440 kilometrów, nieco większa niż Pluton. Dane sugerują również, że wykazuje superrotację, obracając się szybciej niż sama Ziemia. Naukowcy po raz pierwszy szczegółowo opisali to zjawisko w 1996 roku, szacując szybkość superrotacji na 1 stopień rocznie. Później skorygowano tę liczbę do 0,29 stopnia rocznie, wykorzystując dane z podziemnych prób jądrowych przeprowadzonych na rosyjskim poligonie Nowaja Ziemia w latach 70 tych XX wieku. W nowym badaniu cofnęli się w czasie, dodając dwa testy przeprowadzone pod wyspą Amchitka w 1971 i 1969 roku. I ujawniło się coś dziwnego. Uzyskane dane wskazywały, że wewnętrzne jądro Ziemi nie obraca się, lecz subrotuje, to znaczy obraca się wolniej niż obraca się Ziemia, o około 0,1 stopnia rocznie. Według naukowców odpowiada to oscylacjom. W momencie pełnego obrotu jądro wewnętrzne superwiruje, ale potem zwalnia, a następnie ponownie przyspiesza. Sześcioletnia okresowość wahań jest wyraźnie zgodna z innymi wahaniami, dla których nie mamy jeszcze wyjaśnienia. Dzień Ziemi również podlega fluktuacjom w czasie plus minus 0,2 sekundy co około sześć lat, a ziemskie pole magnetyczne zmienia się w okresie tych sześciu lat. Wyjaśnienie tego wszystkiego będzie wymagało większej ilości danych, co może być trudnym zadaniem. Aperture Seismic Array Sił Powietrznych Stanów Zjednoczonych, który zarejestrował dane z testów nuklearnych zakońćzonych 1978 roku, a podziemne testy nuklearne nie są już prowadzone tak często, jak dawniej. Jednak dalsze postępy w technologii czujników mogą oznaczać, że szczegółowe dane potrzebne do zbadania wewnętrznego jądra Ziemi nie są tak odległe w przyszłości; Dotychczasowe wyniki dostarczają wskazówki, że wnętrze Ziemi jest nieco bardziej złożone, niż sądziliśmy. Badanie zostało opublikowane w czasopiśmie Science Advances. Na ostatnich zajęciach koła naukowego Sowa Mądra Głowa Żabki badały ruch obrotowy. Taki ruch wykonuje Ziemia, ale nie będziemy udawać w sali nam się nie zmieściła. Stąd też Żabki znalazły, a raczej stworzyły samodzielnie odpowiednik, czyli bączek! Z pomocą przyszły klocki Lego. Wiele podjęto prób zanim stworzono tego idealnego! Okazało się, że rozmieszczenie i wielkość odpowiednich klocków wpływały na zachowanie się bączka! Na koniec Żabki podjęły wyzwanie i stworzyły maszyny wprawiające w ruch bączki! Zobaczcie sami 😀 Opublikowano: 21 lutego 2018 12 marca 2018 Rozmowa z Jackiem Bonieckim, dyrektorem i dyrygentem Państwowego Zespołu Ludowego Pieśni i Tańca „Mazowsze” im. Tadeusza Sygietyńskiego. Paweł Reising - Proszę powiedzieć, czym różni się współczesne „Mazowsze” od tego sprzed 60 lat? Jacek Boniecki – To trudne pytanie i długo można by o tym mówić. Po pierwsze - „Mazowsze” 60 lat temu miało zdecydowanie skromniejszy repertuar. Po drugie - choreografie, które prezentowało szczególnie w dziesięciu pierwszych latach swojego istnienia, były w sposób zasadniczy inne, niż te, które mamy dzisiaj. Posiadamy archiwalną dokumentację, którą obecnie przeglądamy, ponieważ do tej pory zajmowaliśmy się głównie budowaniem siły zespołu od strony artystycznej, a także organizacyjnej. Natomiast w tej chwili przechodzimy do ciekawego etapu, w którym badamy całą historię rozwoju zespołu właśnie pod względem artystycznym. - Czyli analizujecie, w którym kierunku zmieniał się charakter zespołu? - Otóż trzeba sobie zdawać sprawę, że zarówno w śpiewie jak i choreografii dotyczącej szczególnie pewnej stylizacji folkloru te 50, 60 lat to jest sporo. I tutaj zarówno pogląd na choreografię, ale także na śpiew, samo wydobywanie dźwięku, jest zupełnie inny niż wcześniej. W zakresie samego śpiewu zmieniła się stylistyka dotycząca słowa. To, co znamy z początków „Mazowsza”, było jak gdyby konsekwencją lat międzywojennych i przede wszystkim doświadczeń twórców zespołu, a w szczególności Miry Zimińskiej-Sygietyńskiej. Chodzi o sposób podejścia do tekstu i samego rodzaju wydobywania dźwięku. To styl, który było słychać w powojennym śpiewie „Mazowsza”. Te naturalne, nieokrzesane, pozornie surowe głosy stanowiły pierwszą kanwę rozwoju zespołu. Później, w miarę upływającego czasu, to troszeczkę się łagodziło. Zmieniała się estetyka śpiewu, zresztą nie tylko w sferze muzyki ludowej, ale przecież również śpiewania jako takiego. Nawet w belcanto operowym ta różnica 50 lat stanowi bardzo dużą rewolucję w sposobie wydobywania dźwięku. I to wpływało na anturaż zespołu „Mazowsze”. - A jak „Mazowsze” śpiewa obecnie? - Dzisiaj na pewno śpiewamy troszeczkę inaczej i to jest nieuniknione, ale chcemy zachowywać pewną stylistykę naturalnego piękna głosu, w który nie ingerują pedagodzy związani, mówiąc w skrócie, ze śpiewem operowym. Śpiew „Mazowsza” nie ma być operowy, chociaż również śpiewamy utwory muzyki klasycznej. Ale brzmienie samego zespołu idzie raczej w kierunku naturalnego brzmienia ludzkiego głosu. Natomiast język choreograficzny na przestrzeni kilkudziesięciu lat bardzo ewoluował. Nie chcę tutaj odkrywać tajemnic zespołu, ale choreografia stopniowo się zmieniała. Nawet ci twórcy, którzy w latach powiedzmy siedemdziesiątych ustawiali ją z Witoldem Zapałą na czele, później sami robili wiele udogodnień i modyfikacji. Tak więc choreografia troszeczkę się zmieniała. A jeśli chodzi o strukturę i sam pomysł na zespół to zmieniło się chyba niewiele. Może poza tym, gdy po moim przyjściu do „Mazowsza” okazało się, że - ku mojemu zdumieniu - gramy nie tę muzykę, którą napisał Tadeusz Sygietyński. - Jak to zrozumieć? Czyż graliście utwory kompozytora nie z jego muzyką? - Były niestety słabsze ekonomicznie czasy, gdy orkiestra nie odzwierciedlała oryginalnego składu przewidzianego w partyturach Sygietyńskiego. Teraz gramy dokładnie to, co napisał Tadeusz Sygietyński i wszystko brzmi okazale, tak jak powinno brzmieć. Jednocześnie zachowujemy naturalne rytmy i brzmienia związane z cechami muzyki ludowej. Przekazana jest jej zmienna akcentacja, artykulacja i piękne melodie, które wydobywają się z instrumentów. Znajdujemy się w formie muzyki stylizowanej opartej na muzyce ludowej, ale jednak muzyki pisanej przez kompozytora muzyki symfonicznej, co słychać. To jednak nie umniejsza walorów tej muzyki. Oprócz tego w sferze całego zespołu zostaje rzecz charakterystyczna, której chyba nie ma na świecie, a mianowicie zespół chóru jest zespołem także tańczącym, a zespół baletu jest zespołem również śpiewającym. To jest ewenement w skali światowej. - Dzięki temu koncerty „Mazowsza” są pięknymi, dynamicznymi widowiskami, podczas których nie sposób się nudzić... - Poza dwoma wyjściami chóru na scenę do wykonania typowych piosenek ludowych nie mamy fragmentów widowiska, gdzie chór stoi na scenie, a balet tylko tańczy. Czegoś takiego nie ma w „Mazowszu”. To wymyśliła Mira i jest to jedna z najpiękniejszych cech „Mazowsza” wyróżniająca nasz zespół od setek innych czerpiących wzorce z muzyki ludowej. Czegoś takiego nigdzie nie ma, że zespół cały czas znajduje się na scenie i nieustannie jest w ruchu. W związku z tym to nakłada obowiązek na tych którzy śpiewają, żeby tańczyli. I odwrotnie. A więc to jest coś niesamowitego i niepowtarzalnego. Jednak z tego powodu trudniej przebiega nabór do zespołu, bo nie każdy, kto pięknie śpiewa posiada zdolności taneczne, koordynację ruchu itd. A u nas te umiejętności są wymagane, gdyż wpisują się w estetykę i wyraz artystyczny zespołu. Z drugiej strony jest to ambitne, niepowtarzalne wyzwanie. Ja czegoś takiego nigdzie nie widziałem. Nawet słynne rosyjskie zespoły mają elementy tańczone, ale też statyczne i u nich chór nie porusza się. A u nas wszystko wiruje. I jeszcze jeden element wchodzi w grę, że my wciąż zmieniamy kostiumy co jeden utwór. To jest również absolutnie niesamowite, dlatego że cała logistyka przebierania się i przeobrażania jest dosyć skomplikowana i wymaga odpowiedniego ułożenia programu artystycznego w taki sposób, żeby wszystko miało sens. - Czy można wobec tego powiedzieć, że „Mazowsze” odchodzi od elementów śpiewu operowego i baletu klasycznego? - Na pewno tak. Szczerze mówiąc chciałbym, żeby po tym porządkowaniu naszego wyrazu artystycznego umocnić pozycję „Mazowsza” na mapie Polski, ale także na świecie. Uważam, że poziom artystyczny, jaki obecnie prezentujemy, pozwala nam osiągnąć znacznie wyższą pozycję, bo taką powinniśmy mieć. Generalnie chciałbym, żebyśmy dodawali do repertuaru także inne regiony, których w Polsce jest niesłychana liczba. A my jeszcze nie wszędzie zajrzeliśmy. Jednak trudność polega na tym, żeby znaleźć wartościową muzykę i opracować region tak, żeby suity przystawały do tego, co posiadamy w repertuarze. Poza tym trzeba na nowo uszyć stroje z danego regionu. - Ludowe stroje „Mazowsza” muszą być bardzo cenne... - Nasze kostiumy są oryginalne. Nikt nie ma takich kostiumów. One mają po 50-70 lat. Mało kto zdaje sobie sprawę, że faktura dzisiejszych tkanin jest zupełnie inna. Teraz tak już się nie tka. Nowe kostiumy zupełnie inaczej w świetle wyglądają i zupełnie inaczej układają się w tańcu, bo są lżejsze. To jest poważny problem, żeby uszyć kostiumy podobne w formie, kroju, fasonie i konstrukcji, żeby na scenie mogły zachowywać się w określony sposób. - Takie ambitne plany artystyczne stanowią odpowiedzialne wyzwanie… - Myślę, że w tym może nam pomóc duża sprawa, którą wprowadzamy w pałacu karolińskim. W siedzibie naszego zespołu będzie tworzone centrum edukacji i promocji folkloru. I wówczas w wyniku pracy ekspertów – etnografów, etnologów, muzykologów - powstanie miejsce, w którym opowiemy, czym jest polski folklor, jakie ma cechy charakterystyczne i jak przedstawia się nasz regionalizm w przestrzeni obyczajów, obrzędów, tańca oraz śpiewów. Ponadto chcemy pokazać, jak „Mazowsze” widzi ten regionalizm. Mówiąc wprost chodzi o to, żeby z tego prostego folkloru zrobić taki mistrzowski miks artystyczny, który nada się do pokazania na każdej scenie w kraju i zagranicą. Nasza stylizacja powinna być komunikatywna dla wszystkich ludzi w najdalszych zakątkach świata i przemawiać do widzów uniwersalnym językiem sztuki. - Wiele zespołów folklorystycznych od wielu lat wzoruje się na „Mazowszu”, bo to łatwiejsze niż sięganie do książek i starych muzyków. Czy Maestro jednak nie uważa, że przez takie podejście mogą kształtować się różne błędy? - Wzorowanie się jest generalnie pozytywną cechą, bo my też wzorujemy się na różnych mistrzach. Jednak każdy powinien mieć swój sposób na wypowiedź artystyczną w zakresie folkloru. Tu pojawia się pewien sposób myślenia, profesjonalizmu, nietraktowania folkloru jako czegoś, co można zabrudzić. Trzeba pamiętać, że folklor tworzony był przez ludzi, którzy nie byli w dzisiejszym rozumieniu tego słowa profesjonalistami, ale jednak robili to z serca. I to też była wartość artystyczna. A obecnie wszystko jest upraszczane. Dlatego jest nieprawdą, że to, co nazywamy folklorem, może być brudne i byle jakie, a niektórzy niestety tak do tego podchodzą. I tu można by z „Mazowsza” czerpać dobre wzorce. - Jeśli sięgacie Państwo do swoich archiwów, to czy odkrywacie w nich jakieś zapomniane, ciekawe kompozycje? - Tak. Wspomniany wcześniej remont naszego pałacyku i jego przebudowa mająca na celu stworzenie bazy edukacyjnej jest najważniejszą z naszych dotychczasowych inwestycji, a – co ciekawe - przygotowania do niego przyczyniły się jednocześnie do tego, że w zakamarkach naszej historycznej siedziby znajdujemy materiały, które poddajemy przeglądowi i digitalizacji. Co z tego będzie miało wartość i możliwe będzie do wykorzystania, nie umiem jeszcze powiedzieć. Jesteśmy obecnie w fazie zapoznawania się z tym materiałem. Być może osoba, która przegląda stare nuty natknie się na jakiś ciekawy utwór, czy nieznaną piosenkę. Mam nadzieję, że możemy pozytywnie się zdziwić. - Czy istnieją jeszcze jakieś inne źródła starych, nieznanych piosenek ludowych, z których moglibyście korzystać? Może gdzieś w muzeach, archiwach, czy w zapiskach dawnych twórców? - Pewnie tak, ale należy zadać pytanie, czy taka kompozycja będzie przystawała do naszego repertuaru. Bo trudno sobie wyobrazić, że nagle włączamy do programu utwór o całkiem odmiennym charakterze. Dlatego nie jest to proste. - Jakie jest podejście młodych ludzi do folkloru? Jak traktują go media? Czy ten stosunek zmienia się na lepsze, czy raczej wciąż sztuka ludowa traktowana jest jak wymarłe dinozaury, które ktoś próbuje reaktywować? - Myślę, że delikatnie powraca zainteresowanie mediów, ale ktoś musi nadać temu ton. Każdego tygodnia wiemy, co o nas piszą. Ja mam bieżący tego przegląd. Myślę, że jest to bardzo ważna lektura, bo powinniśmy wiedzieć, co wokół nas się dzieje. Media z oporem, ale powolutku, powolutku zaczynają „Mazowszem” się interesować. Coraz więcej jest poświęconych nam publikacji. Ale pamiętajmy, że ruch idzie przede wszystkim od dołu. Na czym on polega? Na reaktywacji zespołów ludowych, albo wręcz nawet na powstawaniu nowych grup. I dla mnie to jest zjawisko fenomenalne! Co chwila dostaję sygnały, że gdzieś w Polsce, także w najmniejszych miejscowościach, ktoś tworzy zespół folklorystyczny. - Czy Państwo, jako zespół „Mazowsze”, możecie pomóc w takich inicjatywach? - Organizujemy warsztaty, a często zespoły przyjeżdżają do nas. I mało tego, zespoły występują przed naszymi koncertami jako tzw. supporty. I wtedy ich członkowie mają zagwarantowane warsztaty i mogą poznać tajniki takich dużych koncertów i poczuć ich klimat. My chętnie pomagamy. W tej chwili to jest zjawisko lawinowe. Ludzie chcą przyjeżdżać do „Mazowsza”! Wciąż otrzymujemy pisma z całej Polski od wykonawców, którzy chcą występować jako supporty. Muszę powiedzieć, że z tym zainteresowaniem nie jest źle, jednak media zawsze kroczą trochę z tyłu. Ale zauważyłem w tym względzie postęp. - Proszę jeszcze powiedzieć o I Ogólnopolskim Konkursie Wokalnym im. Stanisława Jopka, który w tym roku zorganizowaliście. - Do pierwszej edycji konkursu zgłosiło się ponad 600 osób. To niesamowite zjawisko. Przypuszczaliśmy, że skala zainteresowania będzie znacznie mniejsza, gdyż organizacyjnie na początek trudno objąć całą Polskę. Ale udało się wiele osób zainteresować i przetarliśmy nowe szlaki. Mało tego, koncert laureatów był bardzo udany, a pięciu z nich chce wstąpić do „Mazowsza”, czego również się nie spodziewaliśmy. Jedna z laureatek, absolwentka Akademii Muzycznej w Łodzi, była na koncercie w Wolborzu i w grudniu zaczyna pracę w „Mazowszu”. Druga edycja konkursu, która odbędzie się za dwa lata, mam nadzieję, zgromadzi jeszcze większą rzeszę śpiewających ludzi. I bardzo się z tego powodu cieszę. Dziękujemy naszym partnerom ze wszystkich województw, którzy nas wsparli. W województwie łódzkim dziękuję Łódzkiemu Domowi Kultury za wsparcie i za dwie wspaniałe laureatki. Proszę państwa, dwie laureatki dwóch pierwszych nagród pochodzą z Łodzi! To wielki sukces. - Dziękuję za rozmowę i mam nadzieję, że „Mazowsze” niebawem wystąpi w Łodzi. - Tak, staramy się o występ w Teatrze Wielkim w Łodzi, gdzie mamy nadzieję zainteresować dyrekcję współpracą z naszym zespołem. Rozmawiał Paweł Reising Wszystko się zmienia – banał? Mając dziecko zauważyłam, że zmiany dotyczą tak wielu aspektów i mają tak zawrotne tempo, że… Ja wysiadam… Piszę ten post dzisiaj o 5 nad ranem, kiedy moje dziecko nie śpi od godziny i spać chyba nie zamierza. Leży obok mnie i gada ze ślimakiem… Jeśli ktoś chciałby podciąć sobie żyły w połowie postu, polecam poczekać i doczytać do końca 😀 Ślimak przestępca Zośka – dziecko aniołek ? Taaak… Tak było na początku, ale wszystko się zmienia. Dziecko lubiło spać, w nocy nie płakało. Jęczała sobie 'rozmawiając ze ścianą’ i spała dalej. Spała całe noce – żyć nie umierać… W trakcie dnia spokojnie można było machnąć obiad, wysprzątać dom… Ale? Wszystko się zmienia… Im starsza tym więcej wymaga zainteresowania No tak, to można było przewidzieć, ale żeby się budzić co 2-3 godziny? Żeby robić sobie 'przerwę’ o 4 nad ranem… Wszystko się zmienia, a my rodzice nie mamy na to wpływu… Co gorsza, kiedy już się nauczymy jakiegoś 'sposobu na dziecko’ okazuje się, że jemu się właśnie zmieniło 😛 Dzieci są cwane, to się chyba jedyne nie zmienia No właśnie… Ledwo się rodzic do czegoś przyzwyczai, a tu pstryk – dziecko wymyśla coś nowego… Już młoda mama nauczy się karmić, pstryk – dziecko łapie kolkę… Już wiemy jaki jest sposób na dziecko, pstryk – dziecku się sposób po tygodniu nie podoba… Zauważy, że można siedzieć, w żadnej innej pozycji spędzać czasu nie chce, więc sadzamy, bawimy się… O! Siedzi sama, dwa dni, pstryk… Nie! Teraz to chcę wstawać! 😀 i tak teraz juź będzie… Do 18, albo i dłuźej 😛 Nosz masakra masakra! Wszystko się zmienia… Wrzucam ten post po spacerze, po kawie, po kilku uśmiechach Zośki, po sporej ilości przytulasków… Zosia ucina sobie popołudniową drzemkę, a ja mam uszykowany obiad (tak tak, dzisiaj Zośka pozwoliła). Zaraz Menżu wróci z pracy, zjemy, wypijemy kawkę… Wszystko się zmienia 🙂 pamiętajcie, że po złej nocy może Wam się przytrafić piękny dzień <3 Pamiętaj o KONKURSIE możesz napisać kilka konkursowych komentarzy Śledź nowe posty 🙂

wszystko się zmienia wszystko wiruje